poniedziałek, 16 grudnia 2013

Od miesięcy nie było tutaj tak czysto...

Czas wreszcie przyznać się jak wygląda cela w fińs... pokój w japońskim akademiku! Zapraszam.


Jak wszędzie w Japonii miejsce, do którego można wejść w butach jest wyraźnie zaznaczone. Na półce stoi pięciokilowy worek ryżu, który nie mieści się w kuchni. Właściwie to nie tyle kuchnia, co malutki aneks kuchenny...


...z suihanki, czyli gotowaczem ryżu - najlepszym przyjacielem studenta. Nie żeby był na stanie, takie lususy trzeba sobie zapewnić samemu.


Na lewo, droga wycieczko, klaustrofobiczny japoński prysznic.


Prysznic jest wyposażony w pułapkę. Pułapka wygląda niepozornie:


Mamy to samo pokrętło do kranu i prysznica. Przesuwamy pokrętło w górę - można wymyć zęby. Przesuwamy w dół - można iść poszukać suchych spodni. Rano jest to bardzo trudna pułapka do rozbrojenia.
Obok prysznica jest klaustrofobiczny japoński kibel.


Z bardzo sensownym wynalazkiem - wodę uzupełniającą rezerwuar wykorzystuje się do wymycia rąk. Nie wiem dlaczego to jeszcze nie jest standard, to strasznie dobry pomysł i widziałam taką opcję w wielu japońskich kiblach. Niestety, ten u mnie nie gra, nie śpiewa, nie szumi jak morskie fale, nie ma podgrzewanej deski i innych japońskich udogodnień. Smuteczeq.
No i wreszcie pokój - mały, ale i tak spory jak na japońskie standardy.





Nie, w mojej szafie nie ma takiego porządku. Poukładałam wszystko specjalnie do zdjęć :P
Nie brakuje, a jakże, akcentów sentymentalnych.




Jeszcze widok z okna.


I kalendarz na ścianie. Kalendarz otrzymaliśmy od kierownictwa akademika, jest na nim zaznaczone jakie śmieci można wyrzucać jakiego dnia. Japończycy mają bzika na punkcie segregacji, śmietnik jest podzielony na sektory, które są otwierane tylko konkretnego dnia tygodnia i tylko na noc. O 8:30 śmieci są zabierane i jeśli nie zdążyłeś - peszek - czekasz do następnego terminu. Dlatego ok. 8:27 często można zobaczyć kogoś biegnącego w kurtce narzuconej na pidżamę w stronę śmietnika. Zwłaszcza we wtorki i piątki. Bo o ile puste butelki albo makulatura mogą sobie postać te kilka dni dłużej, to odpady organiczne tak sobie...
Na kalendarzu widać też tak zwany progres. Progres jest dobry.



 I to, droga wycieczko, tyle ;)

5 komentarzy:

  1. No naprawdę, kto wchodzi w spodniach pod prysznic?? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że łazienka, która jest jednym (i to nawet nie wielkim) prysznicem to głupi pomysł :P

      Usuń
  2. Umywalka jest poniżej prysznica, logiczniejsze byłoby ustawienie działania kranu odwrotnie. Pozostaje myć zęby w aneksie kuchennym albo ... w kiblu (faktycznie ten patent w rezerwuarze jest mądry). Tyle, że pewnie woda only zimna. Metraż z punktu widzenia tubylców zaiste salonowy, oni pewnie muszą się zmieścić na przestrzeni równej Twojej szafie. Dla Europejczyka zaś skromnie, ale to dobre przygotowanie do życia na stacji kosmicznej. Ty masz szansę tego dożyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przyjaciółka mieszka w Katowicach na praktycznie takim samym metrażu (może pokój trochę większy, ale za to z widokiem na... blok xD) więc moim zdaniem nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wpis!!Trochę mało miejsca ale zawsze mogło być gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń